Menu Close

Teodycea / The Theodicy

       

Prof. Herman Hanko

(1)

„Często słusznie mówi się nam, że Bóg nie będzie pamiętał naszych grzechów i oddalił je od nas na nieskończoną odległość (tak daleko, jak daleko jest wschód od zachodu) i pogrzebał je w najgłębszym morzu. Jak więc te same grzechy mogą zostać ujawnione w dniu sądu, gdzie każdy wierzący zostanie nagrodzony według swoich uczynków? Czy nasze grzechy nie mają zostać ponownie ujawnione, skoro wszystkie zostały odkupione, a nasze uczynki osądzone? Bo przecież jakość uczynków obnaży grzech w nich tkwiący?”

Odpowiedzią na pytanie czytelnika jest tytuł „Teodycea”. Jest to termin prawie nieznany w naszych czasach, rzadko, jeśli w ogóle, słyszany w kościołach lub spotykany w książkach i pismach teologicznych. To smutne. To ważne słowo teologiczne, które powinien znać każdy, kto twierdzi, że jest kalwinistą lub wyznawcą wiary reformowanej. Jego zniknięcie z teologicznego słownika Kościoła wynika z faktu, że współczesna teologia jest przygnębiająco skoncentrowana na człowieku, a nie na Bogu. Termin „teodycea” kieruje nasze myśli i teologię ku Bogu, a nie ku człowiekowi.

Słowo to dosłownie oznacza „usprawiedliwienie Boga”. Odnosi się do sądu ostatecznego, kiedy koniec obecnego świata nastąpi wraz z powrotem Chrystusa. Teodycea to inne słowo oznaczające usprawiedliwienie Boga w dniu sądu, kiedy wszyscy ludzie staną przed tronem sędziowskim Chrystusa. Nie koncentruje się ono na dniu sądu jako takim, ale wskazuje na cel, dla którego wszyscy ludzie muszą zostać osądzeni.

W końcu istnieje wiele dni sądu i wiele sposobów, w jakie Bóg sądzi ludzi. Bóg osądza każdy czyn każdego człowieka w każdej chwili jego życia. Pismo Święte nazywa ten sąd Boży „sumieniem”. Bóg świadczy w sumieniu każdego człowieka, czy pochwala czyjeś czyny, czy też ich nie pochwala. Bóg nie tylko sądzi tego człowieka, ale także informuje go o swoim sądzie.

Każdy człowiek jest sądzony w chwili śmierci, ponieważ po śmierci idzie natychmiast do nieba lub do piekła. To również jest wykonanie sądu Bożego.

Ale jedna najważniejsza rzecz jeszcze się nie dokonała: usprawiedliwienie Boga we wszystkich Jego dziełach, czyli teodycea. Przez wieki ludzie snuli własne, nikczemne teorie o Bogu, by zaprzeczyć Jego sądowi. W gruncie rzeczy problem polega na tym, że nie chcą, by Bóg miał całą chwałę – tak, całą chwałę. Dlatego narzekają, że wieczne przeznaczenie nie może być prawdą i że czyni Boga niesprawiedliwym. Dotyczy to zwłaszcza potępienia. „Jak to możliwe”, mówią, „że miłosierny Bóg wtrąca grzeszników do piekła? W istocie, jak może istnieć piekło z jego wiecznym cierpieniem, skoro Bóg kocha wszystkich ludzi? Jak Bóg może ignorować wszystkie dobre uczynki niegodziwych i zesłać człowieka na piekło za to, że dał miliony na instytucje charytatywne? Jak ktoś może twierdzić, że grzesznik pójdzie do piekła, skoro nigdy nie miał okazji przyjąć Chrystusa?”. Można by pomyśleć, że są bardziej miłosierni i sprawiedliwi niż sam Bóg!

To ten sam krzyk, który Paweł znał już jako sprzeciw wobec suwerennego przeznaczenia: „Powiesz mi więc: Czemu On jeszcze gani? Któż bowiem sprzeciwił się Jego woli?” (Rz 9,19)? Odpowiedź na to pytanie brzmi, przynajmniej na początku: „Ależ, człowiecze, kimże ty jesteś, że sprzeciwiasz się Bogu? Czyż naczynie może powiedzieć temu, który ją uformował: Czemu mnie takim uczyniłeś?” (20).

To zasadniczo ta sama odpowiedź, której Jehowa udzielił Hiobowi, gdy szukał u Boga odpowiedzi na swoje straszne udręki: „Za kogo ty się uważasz, Hiobie? Czy myślisz, że muszę usprawiedliwiać to, co robię? Czy ty, nic nie znaczący pyłek, masz w ogóle prawo wzywać mnie na ławę oskarżonych, abym tłumaczył się z tego, co robię, aby się usprawiedliwić?” Usłyszawszy to Hiob, zawołał: „Któż jest ten, co ukrywa zamysł bez wiedzy? Przetoż mówiłem, czego nie rozumiałem; rzeczy zbyt dziwne dla mnie, których nie znałem… Słyszałem o tobie ze słyszenia, lecz teraz moje oko cię widzi. Przeto brzydzę się sobą i kajam się w prochu i popiele” (Hi 42,3.5-6).

Czy ludzie padają na twarz obok Hioba i powtarzają jego słowa, które brzmią jak bolesny krzyk z ich serc? O nie. Raczej łączą siły z arminianami, którzy zostali potępieni przez Synod w Dordt. Arminianie twierdzą, że doktryna suwerenności Boga w wyborze i potępieniu czyni Go „autorem grzechu, niesprawiedliwym, tyrańskim, obłudnym… że daje ludziom cielesne bezpieczeństwo, ponieważ są przez nią przekonani, że nic nie może przeszkodzić zbawieniu wybranych, pozwól im żyć, jak im się podoba; i dlatego mogą bezpiecznie popełniać wszelkiego rodzaju najstraszniejsze przestępstwa; i że nawet gdyby potępieni mieli wykonywać wszystkie dzieła świętych, ich posłuszeństwo w najmniejszym stopniu nie przyczyniłoby się do ich zbawienia… że wiele dzieci wiernych jest wyrywanych, bez winy, z piersi matek i tyrańsko wtrącanych do piekła”.

Chociaż te straszliwe oskarżenia przeciwko prawdzie padły czterysta lat temu i chociaż nasi ojcowie reformowani w „Zakończeniu” Kanonów Dordrechtu „nie tylko nie uznają ich, ale wręcz brzydzą się nimi z całej duszy”, ludzie i teologowie mówią to samo przeciwko prawdzie dzisiaj. John Wesley, heretyk pierwszej klasy, wysunął te same bluźniercze oskarżenia, a jednak dziś jest wychwalany przez rzekomo reformowanych teologów jako uosobienie chrześcijanina!

Czy ktokolwiek naprawdę myśli, że wieczny Bóg niebios, który słyszy wszystkie te oszczerstwa przeciwko Niemu, pozwoli im odejść? Bóg jest Bogiem zazdrosnym. Usprawiedliwi się i pokaże całemu światu, że jest dobry i sprawiedliwy, a wszyscy ludzie są kłamcami. Nawet Szatan i jego czarne zastępy demonów będą musieli skulić się ze strachu, gdy staną przed sądem Chrystusa i usłyszą, jak wielki Bóg usprawiedliwia wszystko, co uczynił w historii. Demony, nadęci teologowie, tak zwani pasterze owiec, podziwiani i wychwalani przez bezbożnych – wszyscy bez wyjątku – powinni ugiąć kolana i „wyznać, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca” (Flp 2,10-11).

Ci, którzy sprzeciwiają się prawdzie suwerennego Boga, powinni zastanowić się nad tym: Co powiesz wywyższonemu Chrystusowi, gdy zagrzmi ze swego wielkiego, białego tronu: „Czemu nie stałeś w obronie mojej prawdy?”.

Najwyższy publicznie, przed całym światem, usprawiedliwi wszystko, co uczynił jako suwerenny Bóg. To, jak Bóg usprawiedliwia się w teodycei, jest odpowiedzią na pytanie zadane przez czytelnika. Powrócimy do tego następnym razem, jeśli Pan pozwoli. 

Na podstawie, źródło

Aby uzyskać więcej informacji w języku polskim, kliknij tutaj.

Show Buttons
Hide Buttons