Wiel. Ron Hanko
Pytanie w tym miesiącu dotyczy obrazów i innych przedstawień Jezusa:
„Drugie przykazanie zabrania tworzenia jakiegokolwiek rzeźbionego wizerunku lub podobizny Boga. Jak jednak udowodnić, że tworzenie wizualnego przedstawienia Jezusa Chrystusa – czy to w formie malowidła, rysunku, filmu czy ikony – jest grzechem – nawet jeśli nie jest ono używane w formalnym kulcie? Niektórzy twierdzą, że skoro Jezus przyjął ludzkie ciało, dozwolone jest przedstawianie Go wizualnie. Inni twierdzą, że dopóki wizerunek nie jest przedmiotem pokłonu ani adoracji, nie jest to naruszeniem drugiego przykazania. Ale czy to prawda? Czy sam akt przedstawienia wcielonego Syna Bożego w sztuce nie jest sam w sobie naruszeniem, skoro jest On jedną Osobą o dwóch naturach, a boskości nie da się przedstawić na obrazie? Jak odpowiedzieć tym, którzy twierdzą: „Nie czcimy wizerunku, więc to nie jest bałwochwalstwo”? Czy brak jawnego kultu sprawia, że takie wizerunki są akceptowalne?”
Wiele chrześcijańskich księgarni oferuje filmy, krucyfiksy, obrazy, figury i inne tego typu przedstawienia. Większość Biblii i książek z historiami biblijnymi zawiera wizerunki Jezusa. Pytanie to jest szczególnie istotne, biorąc pod uwagę liczne filmy i musicale o Jezusie, które powstały w ostatnich latach, takie jak „Syn Boży”, „Wybrani”, „Narodzenie”, „Pasja” – niektóre z nich wyprodukowane przez organizacje chrześcijańskie, a inne przez niewierzący przemysł filmowy dla własnych korzyści. Starszy musical, „Jesus Christ Superstar”, i film „Żywot Briana” są oburzająco bluźniercze (nawet sama nazwa tych obrzydliwości przyprawia mnie o dreszcze).
Większość wyznających chrześcijaństwo nie zastanawia się dwa razy nad przedstawieniami Jezusa, a wiele kościołów pokazuje swoim wiernym te tak zwane „chrześcijańskie” filmy. W domach i kościołach chrześcijańskich jest mnóstwo takich przedstawień, a większość chrześcijan, zapytana, odpowiedziałaby, że są „pomocne”. Jak powszechnie wiadomo, katolicyzm rzymski nie ma żadnego problemu z takimi przedstawieniami i popiera je, wierząc, że służą one „budowaniu wiernych”.
Aż do czasów nowożytnych Protestantyzm odrzucał jakiekolwiek użycie takich wizerunków. Większy Katechizm Westminsterski głosi na przykład:
„Grzechami zakazanymi w drugim przykazaniu są: wszelkie wymyślanie, doradzanie, nakazywanie, praktykowanie i aprobowanie w jakikolwiek sposób kultu religijnego nieustanowionego przez samego Boga; czynienie wszelkiego wizerunku Boga – wszystkich lub którejkolwiek z trzech osób, zarówno wewnętrznie we własnym umyśle, jak i zewnętrznie w formie jakiegokolwiek obrazu i podobizny dowolnego stworzeniaa; ”[1]
Istnieje wiele powodów, dla których jakiekolwiek wizerunki lub inne przedstawienia Jezusa powinny być odrzucane.
Po pierwsze, zarzut, że nie są czczone, jest zwodniczy. Po co w ogóle ludzie je posiadają? Ci, którzy ich używają, mogą im nie kłaniać się ani ich nie adorować, ale jeśli są używane jako pomoce do wiary lub przypomnienia o tym, kim i czym jest Jezus, to usprawiedliwienie ich używania niczym nie różni się od usprawiedliwienia rzymskokatolickiego, że mogą być używane dla „zbudowania wiernych”.
Zastępują również Słowo Boże jako sposób poznania Boga i naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Jest to zaprzeczeniem wystarczalności Pisma Świętego, że Biblia zawiera wszystko, czego potrzebujemy do wiary i życia. Katechizm Heidelberski stwierdza trafnie:
Pytanie 98: Czy nie można by jednak tolerować w kościołach obrazów, które spełniałyby rolę „książek dla ludu”?
Nie, gdyż nie jesteśmy mądrzejsi od Boga, a On chce, by Jego lud nauczano nie za pomocą niemych bożków, lecz żywym głoszeniem Jego Słowa. Jer.10:1:8; Rzym. 10:17; 2 Tym.3:16-17[2]
Po drugie, wszystkie te obrazy to kłamstwa. Autor nigdy nie widział obrazu Jezusa, który nie przedstawiałby Go z niektórymi lub wszystkimi z następujących cech:
- długie włosy,
- blond włosy,
- ogolony lub z przystrzyżoną brodą,
- aureolą,
- rysami kaukaskimi (w tym jasną karnacją),
- bardzo kobiecymi cechami
- lub rysami zaczerpniętymi z Całunu Turyńskiego (co samo w sobie jest kłamstwem).
Jeśli jest to scena ukrzyżowania, to Jego ciało jest przepasane chustą (częścią Jego wstydu i wyrzutu było to, że został ukrzyżowany nago; Jan 19:23).
Nie wiemy, jak On naprawdę wyglądał, ale wiemy, że był Żydem, a nie mieszkańcem Zachodu. Nie mógł mieć długich włosów ani przyciętej brody, ani być ogolony, ponieważ wtedy złamałby prawo
3 Mojż. 19:27 Nie będziecie obcinać włosów dokoła waszej głowy ani nie będziecie przycinać końców swojej brody.
1 Kor. 11:14 Czyż sama natura nie uczy was, że gdy mężczyzna nosi długie włosy, przynosi mu to wstyd?
Tylko nazarejczycy mogli zapuszczać długie włosy, a Jezus nie był nazarejczykiem (4 Mojż. 6:1-2; Łuk. 7:33-34). Ozdrowieniec z trądu mógł zgolić brodę (3 Mojż. 14:9), ale nikt inny. Nie było niczego, a już na pewno nie aureoli, co odróżniałoby Go od Jego współbraci Żydów. Przedstawianie Go jako kogokolwiek innego niż Żyda jest błędem; przedstawianie Go jako przestępcy jest bluźnierstwem; przedstawianie Go z aureolą jest zaprzeczeniem Listu do Filipian
Filip. 2:6-8 6. Który, będąc w postaci Boga, nie uważał bycia równym Bogu za grabież; 7. Lecz ogołocił samego siebie, przyjmując postać sługi i stając się podobny do ludzi; 8. A z postawy uznany za człowieka, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.
Wizerunki Chrystusa są komentarzem do dekadenckiego współczesnego chrześcijaństwa, które odrzuca Słowo Boże i odmawia mu panowania, nie odrzuca niebiblijnych praktyk i stawia uczucia ponad prawdę. Takie chrześcijaństwo łatwo zwodzi, nie ma świadectwa i będzie osądzone przez Boga.
Choć jest to ważne, nie jest to najważniejszy zarzut wobec przedstawień Jezusa. Ponieważ Jezus jest Bogiem, skoro wizerunki Boga są błędne, wizerunki Jezusa również są błędne. Wymówka, że Jezus stał się podobny do nas we wszystkim oprócz grzechu, jest bezpodstawna, ponieważ nawet w naszym ciele był osobiście Synem Bożym. Żaden wizerunek nie może tego przedstawić. Takie wizerunki to nie tylko kłamstwa, ale i bluźnierstwo.
Pismo Święte mówi:
Jan 4:24 Bóg jest duchem, więc ci, którzy go czczą, powinni go czcić w duchu i w prawdzie.
On jest Tym, „którego żaden z ludzi nie widział ani widzieć nie może; jemu niech będzie cześć i moc wieczna. ” (1 Tym. 6:16).
Nakaz z Księgi Powtórzonego Prawa 4:15-19 pozostaje w mocy dla nas:
5 Mojż. 4:15-19 15. Strzeżcie więc pilnie swoich dusz, gdyż nie widzieliście żadnej postaci w dniu, w którym PAN przemówił do was na Horebie spośród ognia; 16. Abyście się nie zepsuli i nie czynili sobie rzeźbionego posągu, podobizny wszelkiej postaci w kształcie mężczyzny lub kobiety; 17. W kształcie jakiegokolwiek zwierzęcia, które jest na ziemi, w kształcie wszelkiego ptaka skrzydlatego, który lata w powietrzu; 18. W kształcie czegokolwiek, co pełza po ziemi, w kształcie wszelkiej ryby, która jest w wodach pod ziemią. 19. I abyś – gdy podniesiesz swoje oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, cały zastęp niebios – nie dał się zwieść, by oddać im pokłon i im służyć, ponieważ PAN, twój Bóg, przydzielił je wszystkim ludom pod całym niebem.
Nie wystarczy jednak uznać, że obrazy samego Boga lub Boga wcielonego są błędne i odrażające. Musimy również wziąć sobie do serca wszystko, co to implikuje na temat Pisma Świętego i jego wystarczalności. To jest główna kwestia.
Wielkim problemem dzisiejszego ewangelikalizmu jest to, że Słowo Boże zajmuje drugie miejsce w stosunku do wypełniania kościołów, zaspokajania emocjonalnych potrzeb ludzi, ich uczuć, egoizmu, rozrywki i pragnienia szczęścia zamiast pragnienia Boga. Niewielu chce wkładać jakikolwiek wysiłek w przynależność do kościoła, relacje czy prowadzenie chrześcijańskiego życia. Uwielbienie jest niebiblijne, niewiele uwagi poświęca się nauczaniu Biblii dotyczącemu życia chrześcijańskiego, rozwody i rozbite rodziny są często regułą, materializm i umiłowanie przyjemności dominują w życiu wyznających chrześcijaństwo, a kościół i kaznodziejstwo są zaniedbywane lub odkładane na bok. Piłka nożna i inne sporty są ważniejsze niż Słowo Boże. Nadrabianie snu lub wyjazd na wakacje są ważniejsze w niedzielę niż uwielbienie. Wierne wyjaśnianie Słowa Bożego jest nudne, nie przyciąga uwagi młodych (ani starszych) ludzi, nie porusza uczuć ludzi i nie jest wystarczająco praktyczne, co zwykle oznacza, że nie oferuje szybkiego rozwiązania problemów ludzi.
Słowo Boże jest tak zaniedbane, że wielu chrześcijan nigdy nie przeczytało Biblii od deski do deski, nie potrafi znaleźć ksiąg biblijnych bez zaglądania do indeksu (i nadal ma z tym trudności), nie zna fundamentalnych doktryn Słowa Bożego i wiary chrześcijańskiej i nie potrafi zdać sprawy ze swoich czynów ani słów, poza stwierdzeniem, że dana osoba powiedziała, że jest to dopuszczalne.
Słowo Boże powinno być częścią codziennego, rodzinnego nabożeństwa, a także częścią osobistych nabożeństw. Biblie powinny się zużywać, a nie pokrywać kurzem. Lud Boży powinien przeczytać całą Biblię nie raz, ale wielokrotnie, nawet prawa i genealogie. Powinien badać każdą kwestię praktyki i każde nauczanie w świetle Słowa Bożego. W przeciwnym razie natchnienie i wystarczalność Pisma Świętego nic nie znaczą.
W przeciwnym razie 2 List do Tymoteusza 3:16-17 to tylko słowa zapisane na papierze:
2 Tym. 3:16-17 16. Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauki, do strofowania, do poprawiania, do wychowywania w sprawiedliwości; 17. Aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła w pełni przygotowany.
Słowo Boże, a nie wizerunki ryte, musi być naszym światłem, nadzieją, pokojem i radością. To ono, a nie kłamliwe obrazy i wizerunki, musi być naszym przewodnikiem i nauczycielem. Jezus powiedział Żydom i nam:
Jan 5:39 Badajcie Pisma; sądzicie bowiem, że w nich macie życie wieczne, a one dają świadectwo o mnie.
Tylko Pisma mogą uczynić nas „mądrymi ku zbawieniu przez wiarę” w Niego (2 Tym 3:15).
Aby uzyskać więcej informacji w języku polskim, kliknij tutaj.
______________________________________
Przypisy
[1] Większy Katechizm Westminsterski, Odp. 109
[2] Katechizm Heidelberski, Pyt. i Odp. 98

